Nic już nigdy z nikim nigdzie

Czasem umiera nam ktoś taki bez kogo nie potrafimy normalnie funkcjonować.
Następuje rozłam.
Nie żyjemy w zgodzie z niczym bo każde wyjście z rozłamu prowadzi
do pomieszczenia w którym tej osoby nie ma.
Po prostu nie ma nigdzie. Uwierz. Nie ma.
Nie taka jak kiedyś.
Czasem można zobaczyć w lustrze, w odbiciu swoich oczu i łez...
Rani to tak bardzo ale w tym momencie stajesz się masochistą.
Tak trzeba.
O ile dzieciństwo było traumą to łatwiej było wstawać z zakrwawionymi kolonami
i śmiać się do słońca bo był ktoś...
A kiedy go nie ma?
Co robić?


27 listopada 2007r

skomentuj (2)
Strona główna