Czasem umiera nam ktoś taki bez kogo nie potrafimy normalnie funkcjonować.
Następuje rozłam.
Nie żyjemy w zgodzie z niczym bo każde wyjście z rozłamu prowadzi
do pomieszczenia w którym tej osoby nie ma.
Po prostu nie ma nigdzie. Uwierz. Nie ma.
Nie taka jak kiedyś.
Czasem można zobaczyć w lustrze, w odbiciu swoich oczu i łez...
Rani to tak bardzo ale w tym momencie stajesz się masochistą.
Tak trzeba.
O ile dzieciństwo było traumą to łatwiej było wstawać z zakrwawionymi kolonami
i śmiać się do słońca bo był ktoś...
A kiedy go nie ma?
Co robić?
27 listopada 2007r
Już jutro coś znajdziemy i jeszcze będziemy szczęśliwi.
26 listopada 2007
Czytaj. Czytaj bo nie warto tego czytać.
Czytaj bo warto zrobić coś innego.
Czytaj bo jest ciemno i nic nie widać.
Czytaj bo piszę niewyraźnie i wciąż robię błędy.
Nie czytaj. Nie czytaj bo chcę żebyś czytał/czytała.
Rozgryziona?
Nie?
Przeszukaj moj pokoj.
Zgubilam klucz do niego.
A ja zamykam oczy. Kiedy już się obudzę z tego koszmaru pojdę polatać.
24 listopada 2007